Józef Grzywna był pradziadkiem mojego męża Piotra. Urodził się 22 marca 1893 r. w niepełnej rodzinie, był panieńskim dzieckiem 24-letniej Reginy Grzywny, córki Michała i Marianny Jaglarz. W metryce chrztu, który nastąpił dzień po porodzie, ksiądz omyłkowo przypisał Reginie nazwisko panieńskie jej matki. Dom rodzinny Reginy mieścił się w Bieżanowie pod numerem 128. Rodzicami chrzestnymi małego Józka byli Wojciech Nosek i Regina Szewczyk.

Co ciekawe, 13 lat, w 1906 r. później matka Józefa urodziła swoje drugie nieślubne dziecko, córkę Annę. Kim był ojciec / ojcowie dzieci, nie wiadomo. Mój teść Staszek o tym, że jego dziadek był dzieckiem nieślubnym, dowiedział się dopiero kilka lat temu, gdy rozpoczęliśmy genealogiczne badanie tej części rodziny. Podobno jakiś czas po narodzinach drugiego dziecka Regina wyszła za Szymona Madeja, niestety nie udało mi się tego jeszcze potwierdzić aktami metrykalnymi.
Wykształcenie
Z książeczki wojskowej dowiadujemy się, że Józef miał wykształcenie podstawowe. Ukończył 4 klasy szkoły ludowej w Bieżanowie. Znał tylko język polski. Nic nie wiadomo o jego dalszym kształceniu się.
Wygląd
Włosy i brwi miał koloru blond, a oczy niebieskie. Twarz owalną, nos proporcjonalny, usta wąskie, brodę golił, chociaż nosił wąsy. Nie zachowała się informacja o wzroście, ale sądząc po zdjęciach, nie był wysoki. Bardzo przypomina go mój szwagier, Maciek.
Wojenna zawierucha
Józef został powołany do wojska w czasie I wojny światowej, jako 21-letni mężczyzna. Służył w nim w latach 1914 – 1918 jako szeregowiec, najpierw w ramach 13 Galicyjskiego Pułku Piechoty Hrabiego Starhemberga, w 1918 r. w 113 Pułku Piechoty. Książeczka wojskowa wydana w 1923 r. wspomina, że został przeszkolony w zakresie obsługi karabinu maszynowego. Został skierowany do kawalerii, ale ponieważ nie potrafił jeździć konno, trafił ostatecznie do oddziału . Brał udział w walkach przeciw Rosji. W 1915 r. walczył w bitwie pod Złoczowem, Kielcami, nad Nidą. Rodzinna opowieść mówi o tym, że dostał się do niewoli, ale w pewnym momencie w okolicach 1917 r. jeńcy przestali być pilnowani, więc wykorzystał to jako okazję powrotu do domu. Musiał po powrocie ponownie wrócić do armii, bo trafił na front włoski. Podobno nauczył się na tyle dobrze mówić po niemiecku, że przedstawił się jako osadnik niemiecki z terenów polskich i dzięki temu przysługiwała mu dodatkowa racja żywnościowa. W 1918 r. brał udział w bitwie koło Piawy we Włoszech. Z okresu I wojny światowej zachowała się fotografia Józefa w austriackim mundurze wojskowym.

Praca zawodowa
Po powrocie z wojny Józef zatrudnił się na kolei; na pewno był hamulcowym i konduktorem. Wygląda na to, że umiał grać na instrumentach. Grupowe zdjęcie orkiestry kolejowej z 1924 r. pokazuje go z jakimś instrumentem dętym w dłoni.
Józef Grzywna (1893 - 1930)
Zachowała się również legitymacja Józefa z jego własnoręcznym podpisem.

Rodzina
5 lutego 1921 r. Józef ożenił się ze Stefanią Gastoł z Bieżanowa, córką Jakuba i Marianny Krzemień, mieszkającą w domu nr 86.

W chwili ślubu Józef miał 27 lat, a Stefania 24 lata.

W ciągu 9 lat małżeństwa przyszła na świat szóstka dzieci:
- Franciszek Kazimierz, ur. w 1922 r., zm. w 2005 r., ożenił się z Zofią Jaglarz – dziadek mojego męża Piotra,
- Stanisław, ur. w 1923 r., zm. w 1994 r., ożenił się z Zytą Krygier,
- Maria, ur. w 1926 r., wyszła za mąż za Franciszka Michalika,
- oraz trójka, która nie przeżyła dzieciństwa. Ich imiona znam tylko z rodzinnych opowieści, nie dotarłam jeszcze do metryk ich narodzin ani śmierci:
- Teresa,
- Józefa,
- Czesław.
Śmierć
Pradziadek Józef zmarł młodo, w wieku zaledwie 37 lat. A okoliczności jego śmierci wyglądały następująco: Józef miał przerwę w pracy i poszedł sobie zrobić herbatę tam, gdzie zimą kolejarze grzeją się na stacji. W pewnym momencie okazało się, że pociąg, w którym miał pełnić służbę, właśnie ruszył, więc Józef postanowił go dogonić. Udało mu się, ale zgrzał się, zawiało go i w efekcie dostał zapalenia płuc. W tamtych czasach, bez powszechnie dostępnych antybiotyków, ta choroba była jak wyrok.

Józef zmarł 4 kwietnia 1930 r. osierocając co najmniej trójkę małoletnich dzieci: 4-, 7- i 8-latka. 35-letnia żona Stefania otrzymała po nim prawo darmowego podróżowania koleją w wagonach klasy 3. Nie wyszła już więcej za mąż; przeżyła Józefa o 47 lat.
Dziadek Józef spoczywa na cmentarzu parafialnym w Krakowie – Bieżanowie.
