Listy Ludmiły Leśniak do córki Zofii

Strona 1

W archiwum cioci Eli Login zachowały się dwa niedatowane listy, napisane przez moją 2x prababkę Ludmiłę Leśniak do córki Zofii Koszałek. Z treści wynika, że listy musiały zostać napisane, gdy ciocia Koszałkowa mieszkała jeszcze w Zakrzowie; zresztą jeden z nich jest tak właśnie adresowany. Dom na Błażkówce 7, do którego później się przeprowadziła, został wybudowany w latach 30. XX wieku. W lista wspomniany jest syn, Jerzy Koszałek, który urodził się w roku 1919 – jego babka Ludmiła pyta, czy może przyjechać. Musiałby być już pewnie kilkunastoletnim chłopcem, więc zapewne listy zostały napisane na początku lat 30.

Zachowano oryginalną pisownię.

List nr 1

Moja droga kochana Zosiu!

Niemam słów, by Ci wypowiedzieć moją radość, gdy Marysia przyszła w niedzielę powiedzieć, że już po operacji. Jurciu mówił że dopiero będzie operacja w środę, martwiłam się bardzo to przecież ciężka operacja. W sobotę poszłam do klasztoru tak gdybym cniła że w ten dzień będą operować gorąco prosiłam Matki Boskiej i ratunek i wysłuchała mie. Teraz tylko bądź spokojną jusz po tym najgorszym mówił Jurciu że tylko jeszcze jedna noc będzie przy Tobie czuwać pielęgniarka, możeby Zosiu chociaż 2 noce jeszcze była z Tobą. Jak Ci Pan Bóg pozwoli wrócić to Cię tutaj zabieramy na jakiś czas u Mami będziesz miała spokój jakoś będziemy się wspierać razem. Nowego u nas nic ma zni w może przyszłym tygodniu będą niemożemy się jusz doczekać. Ściskamy Cię i całujemy wszyscy

Twoja kochająca Cię

matka

L.

List nr 2

Moja kochana Zosiu!

Bardzo dziękuję za masło a ile kosztuje to się niepytam bo dzisiaj niemam pieniędzy, żeby nie węgle byłoby się zapłaciło. Nie gniewaj się Zosiu bo i za mieszkanie zostało u nas ale będziemy się starać wrócić wszystko. Ja z moim zdrowiem nie mogę się pochwalić, czuję się osłabiona tak że przez dzień parę razy się muszę położyć, nie mogę przyjść do siebie, ustawiczny kaszel w dzień i noc, apetytu tesz niemam ot zje się coś żeby się posilić. Kazia tesz nie czuje się dobrze była u P. Goliana kazał jej leżeć 7 dni i znowu przyjść do Niebo, coś serduszko nie w porządku.

Może ktoś zaglądnie do nas w piątek lub sobotę możeby Jurciu przyjechał. Ściskamy i całujemy wszystkich.

kochająca matka L. L.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.