Stryj Józef, jak nazywano go w mojej rodzinie, był młodszym bratem mojego pradziadka, Jakuba Ćwikły.
Urodził się 2 marca 1887 r. w Studzianie, w domu nr 23. Został ochrzczony 3 dni później, 5 marca. Jego rodzicami chrzestnymi byli Sebastian Przewrocki i Anna żona Marcina Płazy.

Był 10. dzieckiem (z 12) Antoniego Ćwikły i Agnieszki z d. Krupa. Od najstarszej siostry Teresy, był młodszy o 21 lat. Nie mam zresztą żadnej pewności, że żyła ona jeszcze w momencie narodzin Józefa, bo nie znam jej losów. Na pewno mieszkał wtedy jeszcze w domu starszy o 16 lat brat Sebastian, starsza o 14 lat siostra Anna, starsza o 12 lat siostra Elżbieta, starszy o 9 lat brat Jakub i starszy o 3 lata brat Michał.
Józef, podobnie jak jego starszy brat Jakub, wykształcił się na nauczyciela. Nie znam, niestety, szczegółów związanych z jego edukacją; podążył drogą, która w tamtym czasie była jedną z niewielu dostępnych opcji dla dzieci pochodzących z chłopskich rodzin. Musiał też być dobrym organizatorem – przez wiele lat pełnił również kierownika różnych szkół.
Nie wiem, które seminarium nauczycielskie ukończył ani w którym to było roku. Początkowo mieszkał w Rzeszowie, u rodziny wojskowej. Udzielał korepetycji.
Najstarsze informacje o pracy, do których dotarłam wskazują na Gać jako miejsce zatrudnienia. Dekretem nominacyjnym z dnia 8 lipca 1909 l. 901 Józef został mianowany tymczasowym kierownikiem tutejszej szkoły od dnia 1 sierpnia 1909 r., w miejsce poprzednika, p. Jakuba Kuli(1)https://sp.gac.pl/historia.html. Pracował więc bardzo blisko od swojego rodzinnego Studziana. Rada szkolna okręgowa w Przeworsku przeniosła go z dniem 1 lutego 1910 do szkoły w sąsiednich Białobokach.

W jaki sposób porzucił rejony Przeworska i znalazł się w Małopolsce? Zapewne dostał przydział do szkoły, podobnie jak jego starszy brat Jakub, przekierowany z pracy z Kańczudze do Kalwarii Zebrzydowskiej przez nadzorującą go jednostkę oświatową.
W którymś momencie, wg rodzinnych wspomnień, Józef zabrał swojego ojca Antoniego do Krakowa, i zaprosił go do słynnej restauracji „U Wierzynka”. Musiało się to wydarzyć przed sierpniem 1921 r., kiedy to Antoni zmarł.
Józef ożenił się z pochodzącą z Jordanowa Aleksandrą Marią Antolak (ur. 1886, zm. 1959), córką Wawrzyńca i Anny z Babińskich. Stryjenka używała na co dzień imienia Olga. Nie wiem, w jakich okolicznościach się poznali; wg rodzinnej tradycji stryjenka od dzieciństwa mieszkała w Wiedniu, gdzie mieszkała siostra jej matki Aniela (z Babińskich) z mężem, Ludwikiem Babińskim, którzy wzięli ją na wychowanie. Stryjenka wracała jednak na wakacje i święta do rodzinnego domu. Podpis na tyle fotografii wykonanej kilka miesięcy przed ślubem wspomina o Kalwarii, czy tam się spotkali?

Młodzi pobrali się 4 lutego 1914 r. w rodzinnym miasteczku panny młodej, Jordanowie (chociaż na metryce Józefa w Studzianie dopisek odnotowujący małżeństwo mówi o Jarosławiu! Uważam jednak, że to jest błąd osoby dopisującej notatkę, dla której Jordanów był nazwą obcą, a Jarosław – pobliskim, znanym miastem).
Małżeństwo doczekało się łącznie czworga dzieci: 2 córek i 2 synów.
- Wandy Olgi, ur. 28 czerwca 1915 r. w Wiedniu, zm. 3 lutego 1997 r., która wyszła za mąż za Bolesława Mirka,
- Krystyny Zofii, ur. 7 sierpnia 1917 r. w Wiedniu, zm. 23 czerwca 1918 r. w Stanisławiu Dolnym,
- Zbigniewa Józefa, ur. 8 listopada 1918 r. w Stanisławiu Dolnym, zm. ok. 1927 r.,
- Wiesława, ur. 27 marca 1927 r. w Warszawie, zm. 9 września 1993 r., który ożenił się z Teresą Włodarską.
Młodzi mieszkali w Wiedniu, w dzielnicy X (Favoriten) przy ulicy Dampfgasse 21.

Po wybuchu I wojny światowej stryj został powołany do wojska. Wg rejestrów w styczniu 1915 r. zachorował na czerwonkę i przebywał w szpitalu w Brnie.

Cwikla Josef, Inft., IR. Nr. 90, ErsKomp., Studzian, 1887, Ruhr. ResSpit. in Brünn.
Tłumaczenie: Ćwikła Józef, szeregowy piechoty, 90. Pułk Piechoty, kompania zapasowa, ze wsi Studzian, rocznik 1887, chory na czerwonkę, [przebywający w] Szpitalu Rezerwowym w Brnie.
Tymczasem w Wiedniu przyszła na świat jego pierworodna córka Wanda Olga, 28 czerwca 1915 r. Jej rodzicami chrzestnymi zostali: mąż ciotki ze strony matki, Ludwik Babiński oraz Stanisława (?) Antolak z Jordanowa.

W kwietniu 1916 r. musiał stacjonować z wojskiej w tym samym miejscu, co jego brat Michał Ćwikła. Wynika to bezpośrednio z treści zachowanej pocztówki wysłanej od Michała do rodziców, w której wspomina on odwiedziny u brata Józefa.
Druga córka, Krystyna Zofia, urodziła się 2 lata później, 7 sierpnia 1917 r. Jej rodzicami chrzestnymi został ponownie Ludwik Babiński i jego żona, Aniela.

Co ciekawe, w obu metrykach imię dziadka matczynego to Franciszek (niem. Franz), chociaż z innych źródeł wynika, ze miał na imię Wawrzyniec (niem. Lorenz). Obie dziewczynki urodziły się w Domu Porodowym im. Cesarzowej Elżbiety, znajdującym się przy ulicy Knöllgasse 22-24. Tak wygląda ten budynek obecnie:

W pewnym momencie, pod koniec I Wojny Światowej, rodzina przeniosła się do Stanisława Dolnego (parafia Zebrzydowice) i zamieszkała w domu nr 64. Józef został kierownikiem tamtejszej szkoły podstawowej(2)https://sp1stanislawdolny.edu.pl/index.php/historia-2/. Nie miała ona wtedy jeszcze własnego budynku.
Stryjenka była w trzeciej ciąży, gdy 23 czerwca 1918 r. zmarła mała Krysia. Miała zaledwie 10 miesięcy. Przyczyną zgonu było zapalenie zapalenie płuc.

W rodzinie mówiło się, że choroba była wynikiem zaniedbania lekkomyślnej dziewczyny zatrudnionej do pomocy w domu. Dziewczynka została pochowana 2 dni później na lokalnym cmentarzu, prawdopodobnie w Zebrzydowicach, bo cmentarz w Stanisławiu Dolnym chyba jeszcze wtedy nie istniał.
Pierwszy syn stryja, Zbigniew Józef, urodził się kilka miesięcy po tej tragedii, 8 listopada 1918 r. Wydaje się, że chrzestnymi rodzicami chłopca zostali jego dziadkowie, Wawrzyniec i Anna, którzy są wskazani jako „mieszkańcy miasteczka”.

W listopadzie 1919 r. rozpoczęła swoją działalność szkoła podstawowa nr 9 w Częstochowie, znajdująca się przy ulicy Bór w budynku tzw. „Starej Karczmy”. Stryj Józef tworzył podstawy jej funkcjonowania, chociaż został powołany na stanowisko kierownika dopiero po półtora roku, 8 kwietnia 1921 r. (3)https://sp09czestochowa.edupage.org/about/?subpage=2. Niewątpliwie przeniósł się tam razem z całą rodziną. W rodzinnym archiwum zachowało się wspólne zdjęcie Wandy i Zbigniewa, wykonane w Częstochowie:

Wg wspomnień rodziny, Zbysio był chorowity i często zapadał na infekcje różnego typu, bardzo więc o niego dbano. Ale smutny scenariusz niestety się powtórzył. Podobno, po umyciu w mieszkaniu podłóg, dziewczyna pracująca u Ćwikłów zrobiła przeciąg, żeby te podłogi szybciej wyschły. Mały Zbyszek przeziębił się, później nastąpiło zapalenie płuc i śmierć. Miał 9 lat. Tę śmierć stryjenka Aleksandra przypłaciła kilkuletnią depresją – jak wówczas mówiono, miała załamanie nerwowe. Ćwikłowie podobno mieszkali wtedy w Częstochowie, niestety nie dotarłam jeszcze do metryki zgonu Zbyszka.
Ostatnim dzieckiem Józefa i Aleksandry był Wiesław, ur. 27 marca 1927 r. w Warszawie. W tym czasie stryj Józef pracował w tamtejszym ministerstwie.

Gdy wybuchła II wojna światowa, stryj ze stryjenką znaleźli się w 1939 r. u rodziny w Studzianie. Nie wiem, jak długo tam przebywali i czy byli tam z dziećmi. Stryj w każdym razie bywał w swoich rodzinnych stronach, wydaje się że dość często. W naszym archiwum zachował się czarno-biały film ze zdjęciami z lipca 1953 r. z takiej wizyty. Pojechali tam moi dziadkowie, Stanisław i Maria oraz wówczas 66-letni stryj Józef.


Odwiedzili też Kańczugę – tutaj stoją pod domem niedaleko kościoła, w który niegdyś mieszkał pradziadek Jakub Ćwikła ze swoją żoną Stanisławą.

W latach 50. stryj Józef był kierownikiem szkoły powszechnej w Kalwarii Zebrzydowskiej od 1 stycznia 1946 r. do końca sierpnia 1952 r.. Kiedy zrezygnował z kierowniczego stanowiska, nadal tam uczył. Moja babcia Maria Ćwikła zapisała w swoich wspomnieniach, że kiedy zatrudniała się w szkole w Kalwarii w lutym 1954 r. zaproponowano jej objęcie posady właśnie po stryju, więc chyba wtedy zakończył pracę zawodową. Miał 67 lat.
W każdym razie, mieszkał wtedy sam w Kalwarii, a stryjenka Olga mieszkała w domu w Jordanowie. W którymś momencie i stryj tam wrócił; ostatnie lata życia spędził w rodzinnym mieście swojej żony. Mój tato doskonale pamięta liczne wakacyjne wycieczki do zielonej willi i na grzyby. Stryj uwielbiał grzybobranie i był to stały element odwiedzin w Jordanowie. Sekundowała mu w tym moja babcia Marysia, która też lubiła zbierać grzyby. Dziadek Staszek natomiast docierał z całą grupą do krawędzi lasu, wyszukiwał wygodny pieniek i zasiadał na nim ze słowami: „to ja tu na Was zaczekam”. Nie lubił grzybobrania i czekał na jego zakończenie siedząc i paląc papierosy.

Stryjenka Olga zmarła w 1959 r. i Józef został sam. Stryj cały czas interesował się też swoim przedwcześnie osieroconym bratankiem , a moim dziadkiem Stanisławem. Zajeżdżał często do Kalwarii, gdzie długo rozmawiali – jego ulubionym miejscem było krzesło w kuchni, stojące między stołem a kredensem. Intensywnie korespondował – zachował się list z lipca 1970 r. oraz z listopada 1970 r.
W czasie jednej z takich wypraw grzybiarskich mój dziadek Stanisław zrobił stryjowi zdjęcie w lesie; ostatnie, które mamy w swoim archiwum. Stryj Józef miał wtedy ponad 82 lata.

7 listopada 1971 r. stryj Józef zmarł w wieku 84 lat. W naszych papierach zachowało się zawiadomienie – telegram, wysłany przez jego córkę, Wandę do moich dziadków. Został pochowany na cmentarzu w Jordanowie, razem ze swoją żoną Aleksandrą vel Olgą.
