Aktualizacja: 2 sierpnia 2026 r.
W papierach kańczudzkich to jedno z najstarszych zdjęć. Przedstawia pięć osób: trzy dorosłe kobiety i dwie małe dziewczynki, stojące na tle jakiegoś budynku. Widać fragment drewnianego okna, z którego schodzi resztka farby czy bielenia. Najstarsza z kobiet siedzi pośrodku, ma surowy wyraz twarzy, na głowie ciemną, prostą chustę – w dużym powiększeniu widać zygzakowate wzory – spod której wystają kosmyki bardzo ciemnych włosów bez śladów siwizny. Dłonie złożone na podołku są szczupłe, spracowane, wyraźnie rysują się żyły. To Maria z Haftków Hajnoszowa, moja praprababcia ze strony mamy.

Dwie kobiety stojące po bokach trzymają dłonie na jej ramionach. Po lewej stronie zdjęcia stoi jej córka Emilia z Hajnoszów Orzechowska, po prawej prawdopodobnie druga córka, najmłodsza, Stanisława z Haftków Krokosowa. Kiedyś myśleliśmy, że tą drugą osobą jest moja prababcia Wiktoria, chociaż rysy twarzy nie pasowały. Po odnalezieniu zdjęcia ślubnego Stanisławy skłaniam się jednak do teorii, że to ona jest na tym grupowym zdjęciu.
Obie kobiety ubrane są odświętnie, wyraźnie widać białe bluzki, ozdobny kołnierz – chyba z falbanami – u Stanisławy, długie do ziemi spódnice. Na to narzucone płaszcze z jednorzędowym zapięciem na guziki. Stanisława ma na szyi ciemną zawieszkę, może to cienki sznur korali? Emilia nosi białe, krótkie korale. Dziewczynki stojące w pierwszym rzędzie też nie mają codziennych ubrań. Z lewej strony stoi Jania (Janina) Orzechowska, oceniam, że ma 4 – 5 lat. Wyraźnie skrępowana obecnością fotografa, nie patrzy w obiektyw. Dziewczynka z prawej to mała Kazimiera Sochacka, starsza od Janii o 3 lata – moja babcia. Może mieć 7-8 lat. Lekko się uśmiecha, choć też się trochę denerwuje, ręce splotła przed sobą w obronnej pozie. Nosi ciemną kurteczkę w prążek, chyba z niej wyrosła, rękawy są już trochę za krótkie, wystaje z nich sukienka.
Zdjęcie musiało zostać zrobione około 1926-1927 r., na pewno przed 1929 r. kiedy zmarła Stanisława. Nie wiem, ile lat mogła mieć wtedy Maria, ale nie wygląda na nobliwą starszą panią. Prawdopodobnie urodziła się w Niżatycach – tam w każdym razie przyszły na świat jej dzieci i tam znajdował się rodzinny dom Hajnoszów. Znane są nazwiska jej rodziców – to Paweł Haftek (syn Wasyla i Marii) i Marianna z domu Bożek (córka Andrzeja i Magdaleny Zając). Maria miała liczne rodzeństwo. Bracia zostali ochrzczeni w cerkwi, ponieważ ojciec Paweł był grekokatolikiem. Matka Marianna najprawdopodobniej była rzymską katoliczką (w archiwum cerkiewnym nie ma rekordu ślubu) i siostry Marii (i ona sama) zapewne były chrzczone w kościele, niestety nie mam obecnie dostępu do tych metryk.
Maria miała co najmniej 7 braci:
- Mikołaj Haftek, ur. ok. 1847 r. – zm. 20.12.1860 r.
- Jan Haftek – ur. ok. 1858 r., ożenił się z Marianną Boczan,
- Andrzej Haftek – ur. ok. 06.1860 r., zm. 18.10. 1860 r.
- Mikołaj Haftek – ur. 15.11.1860 r., zm. 20.07.1933 r., mieszkał w Niżatycach, ożenił się z Marianną Ilasz, a potem z Barbarą Paklą,
- Stanisław Haftek – ur. 07.04.1866 r.
- Michał Haftek – ur. 12.10.1867 r., zm. 14.10.1867 r.
- Józef Haftek – ur. 14.01. 1873 r.
Maria wyszła za mąż za Marcina Hojnosza, syna Michała i Jadwigi z domu Włoch. Pisownia tego nazwiska jest ciekawostką – w księgach parafialnych osoby z rodziny występują jako „Hajnosz”, „Hojnosz” albo „Hejnosz”. Maria i Marcin mieli wiele dzieci, niemal wszystkie urodziły się w Niżatycach – ze względu na szczupłość materiału źródłowego nie jestem przekonana, czy odnotowałam wszystkie, aż 6-letnia przerwa między Wiktorią a Andrzejem jest mało prawdopodobna:
- Paulina ur. 04.02.1883 zm. 27.04.1960, wyszła za Karola Pałkę,
- Wiktoria ur. 16.12.1886 zm. 28.08.1965, wyszła za Edwarda Sochackiego,
- Andrzej ur. 23.11.1892, mieszkał z rodziną w Krzeczowicach,
- Karolina ur. 08.08.1893 zm. 07.06.1894
- Jan ur. 21.06.1895, zm. 1977, wyemigrował do USA i ożenił się z Marią Szczepankiewicz,
- Emilia ur. 28.04.1898 zm. 06.11.1983, wyszła za Michała Orzechowskiego,
- Karolina ur. 15.04.1901 zm. 09.05.1901
- Stanisława ur. 31.03.1904, zm. ok. 1929 r., wyszła za Ignacego Krokosa,
- syn, nieznana data urodzenia, losy nieznane
Jedna rzecz jest zastanawiająca w powyższej liście – pierwsza z dwóch córek noszących imię Karolina urodziła się niecałe 9 miesięcy po starszym bracie Andrzeju! To jest tak nieprawdopodobne biologicznie, że stawiam hipotezę, że była wcześniakiem. Karolina żyła zaledwie 10 miesięcy.
Interesująco potoczyły się losy syna Jana, który wyemigrował w 1913 r., w wieku zaledwie 18 lat, do USA. To były trudne czasy, rodzina była biedna, dzieci w domu wiele, perspektywy nieciekawe. Wielu młodych, odważnych ludzi stawiało wszystko na jedną kartę i wyjeżdżało za ocean w poszukiwaniu lepszego życia, takich historii wśród różnych odłamów kańczuckich przodków mam wiele. Potomkowie Johna (miał siedmioro dzieci) do dzisiaj mieszkają w Stanach. Jakiś czas temu dotarł do nich jeden z kuzynów, ale nie byli zainteresowani swoim pochodzeniem ani Polską jako taką. Po ponad 100 latach więzi zostały całkowicie zerwane.
Wróćmy do prababci. Patrząc po znanych datach urodzenia dzieci, Maria miała prawdopodobnie między 16 a 25 lat w momencie urodzenia pierwszego dziecka, raczej nie miała więcej niż 40-42 lata w momencie urodzenia ostatniego. Przyszła więc zapewne na świat między 1862 a 1867 r. W momencie zrobienia zdjęcia musiałaby mieć ok. 60 – 65 lat. Można by mieć wątpliwości, zwłaszcza patrząc na ciemne włosy widoczne spod chustki – ale w tym momencie przypomina mi się babcia Kazimiera i fakt, że jej włosy były równie długo ciemne bez farbowania.
Nie udało mi się dotrzeć do archiwalnych zapisów dat jej urodzenia ani śmierci, nagrobek na cmentarzu w Kańczudze niestety też się nie zachował – ziemny, 2-3 osobowy grób, w którym spoczywała ze swoim mężem, a którym opiekował się jej prawnuk wujek Czesław, przed kilku laty rzekomo „przez pomyłkę” został przekopany i obecnie znajduje się tam grób należący do obcych osób. Moja mama pamięta z dzieciństwa odwiedzanie grobu „babci Hajnosz” – znajdował się na prawo od obecnego wejścia , niedaleko muru odgraniczającego cmentarz od ulicy. Przed kilkoma laty wydawało mi się, ze go odnalazłam – w tej okolicy znajduje się grób opisany jako „Julja Hajnosz”, ale okazało się to fałszywym tropem. Babcia Hajnosz nie żyła więc już w latach pięćdziesiątych – nie jest to wielkim zaskoczeniem, musiałaby mieć ponad 90 lat – nie występuje też na żadnym innym znanym mi zachowanym zdjęciu. Miałam nadzieję, że może w jej domu w Niżatycach zachowały się inne jej stare fotografie, niestety nikt z jej potomków nie dysponuje takimi zdjęciami – szkoda.
Patrząc na to zdjęcie, mam często jedną, przyznaję dość dziwaczną refleksję. Praprababcia Hajnosz jest najstarszym znanym mi z wizerunku przodkiem, który ma identyczne ze mną mitochondrialne DNA 😉